2010/12/01
sieć semantyczna
2010/11/07
dostrajanie wrażliwości sensorycznej
Co by było, gdybyś potrafił dostosować swoją „wrażliwość sensoryczną" i „próg reakcji" na zawołanie? Czy tego rodzaju zdolności pomogłyby artystce takiej jak Frida Kahlo? W jakich sytuacjach taka zdolność byłaby pożądana?
Zaburzenia sensoryczne, zwłaszcza związane z nasiloną wrażliwością zmysłową, kojarzą nam się raczej z filmami science-fiction, których bohaterowie wykorzystują je w pozytywny lub negatywny sposób, dostrzegając wrogów z dużych odległości czy przechodząc przez płomienie. Niewiele osób jest świadomych, że to dość powszechne i ludzkie zjawisko, niestety zazwyczaj mające podłoże chorobowe. Wyostrzenie lub stępienie zmysłów cechuje głównie chorych na autyzm czy schizofrenię i wynika z braku filtracji bodźców, a więc braku naturalnej zdolności blokowania czy wyciszania docierających do organizmu impulsów. Zwykła wrażliwość sensoryczna to więc w rzeczywistości pewna wrodzona metoda autoobrony i w moim odczuciu ogromny dar, który doceniam analizując przypadki jego braku u autystyków.
A gdybym mogła ów dar regulować według własnych potrzeb?
Wydaje mi się, że największą zaletą tego typu zdolności byłaby możliwość redukcji bólu, co znalazłoby na pewno szerokie zastosowanie w medycynie. Przygotowując się do odpowiedzi na to pytanie trafiłam na pewnym forum na wypowiedź kobiety, która przeszła kilka operacji, nie potrzebując znieczulenia i odkryła w ten sposób, że posiada umiejętność swoistego 'wyłączania' bólu. Niektórzy ludzie potrafią ją w sobie mechanicznie wykształcić przy pomocy autohipnozy – polecam krótki materiał opublikowany na ten temat przez BBC o kobiecie stosującą tę technikę.
Z jednej strony samodzielne obniżanie progu reakcji mogłoby więc mieć zbawienne skutki w medycynie, a z drugiej niestety zapewne spowodowałoby wzrost przestępczości, gdyby ludzie stracili narzędzia do samoobrony i policyjne pistolety przestały być skuteczne.
Regulacja wrażliwości sensorycznej w odwrotną stronę, a więc w kierunku nadwrażliwości, jest natomiast od starożytności stosowana przez amatorów psychodelików, wśród których największą grupę stanowią żądni wrażeń artyści – poeci, malarze, muzycy. Największym publicznym zainteresowaniem narkotyki cieszyły się na początku XXw. a ich działania były szeroko opisywane przez ich popularyzatorów; można więc stwierdzić, że ludzi fascynuje rozszerzona percepcja. W kontekście aktywności twórczej możliwość jej dostrajania mogłaby być olbrzymią zaletą, o czym zresztą świadczą choćby prace Witkacego czy wspomnianej w pytaniu Fridy Kahlo. Jej malarstwo jest bardzo zmysłowe i ekspresyjne kolorystycznie, jako że artystka dysponowała dużą wrażliwością zmysłową. Posiadała dar niedostępny przeciętnym ludziom. Jednak intensyfikacja wrażeń w jej przypadku była także ciężarem, skoro Frida chorowała na polio i większość życia spędzała w łóżku, ucząc się tolerować fizyczny ból. Możliwość regulacji progu reakcji na polu artystycznym i chorobowym dla niej zapewne byłaby wielkim życiowym udogodnieniem.
Podsumowując, wydaje mi się, że tego typu zdolności mają tyle samo wad, co zalet. Na pewno stępienie zmysłów pomogłoby w walce z bólem a ich wyostrzenie oferowałoby mnogość doświadczeń. Czy jednak jedno nie wiąże się z drugim? Czy wyostrzenie zmysłów nie sprawiałoby fizycznego bólu w sytuacji nieprzystosowania do nadmiaru bodźców i czasowego tylko przyjmowania ich w większej postaci? Nie bez powodu natura nie wyposażyła nas w takie mechanizmy. W końcu zarówno nadwrażliwość jak i jej zupełny brak to sygnały choroby.
